Mój syn znalazł to w naszym ogrodzie… i teraz zastanawiamy się, co to za dziwna rzecz. Czy rozpoznajesz, co jest na zdjęciu?

Prosta… ale genialna technologia

Z perspektywy dziesięciu sposobów myślenia uniwersalny. Mały generator podłączony do roweru, który emituje energię ruchu w świetle. Nic zbędnego, nic skomplikowanego. Po prostu solidny mechanizm, często hałaśliwy, kapryśny w deszczu, ale skutecznie skuteczny.

Nauczanie się też istotnego: aby mieć światło, należy przejść. Zatrzymanie się oznacza powrót do ciemności. Piękna metafora, gdy się nad tym wyróżnisz.

 

REKLAMA

 

Dlaczego te dynama zniknęły?

Obecnie znajdują się w nich mocne, lekkie, akumulatorowe i ciche lampy LED. Z bardziej praktycznego i praktycznego punktu widzenia. Ale też o wiele mniej ekonomiczne.

Nowsze pokolenie nie doświadczyło tego charakterystycznego szumu ani dumy z własnych świateł. A jednak ten obiekt budzi falę nostalgii u tych, którzy go używają.

Co ten obiekt naprawdę nam mówi

Ta   codzienna technologia   znaziona w ogrodzie to coś więcej niż tylko zapomniany fragment metalu. Opowiada historię czasów, gdy technologia była namacalna, bezprzewodowa, niemal edukacyjna. Czasów, gdy ludzie naprawiali rzeczy, majsterkowali, a każdy przedmiot miał duszę i historię.

Trzymając go w ramionach, uświadomiłem sobie, że mój syn zawiera coś więcej niż tylko akcesorium elektryczne: fragment zbiorowej pamięci.

A ty, czy pamiętasz dziesięć dostępnych momentów, kiedy twój rower zaświecił się po raz pierwszy, po prostu dlatego, że pedałowałeś?